Czyli tag kolorystyczny:
Na wyzwanie.
Cytat z piosenki Zdzisławy Sośnickiej "Naga noc"
wtorek, 30 sierpnia 2011
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Trudna ta zagadka?
Poprzednia bajka to była Alicja w Krainie Czarów. Ktoś się domyślił? Jak tak to super, nie to ma następną szansę.
Kolejna bajka z przodu:
W środku:
I w zbliżeniu:
Kolejna bajka z przodu:
W środku:
I w zbliżeniu:
sobota, 27 sierpnia 2011
Album z głupimi minami
Postanowiłam się poprawić. Trzeba się kopnąć w dupę i wreszcie coś zrobić, jak powiedziała moja siostra. Bo mam potworne ilości niesfotografowanych prac, albumów, skrapów, ATCów i form dowolnych, a blog leży i kwiczy. W związku z tym teraz będzie na zmianę - raz coś nowego, raz zamierzchła przeszłość, co się już zdążyła zakurzyć, a jeszcze nie została światu pokazana. Dziś przeszłość, niech świat ogląda.
Zwiedzałam kiedyś zdjęcia nasze rodzinne i znajome w poszukiwaniu inspiracji na coś ładnego i pomyślałam sobie, że tyle zdjęć się marnuje, bo ktoś zrobi na nim głupią minę. I zrobiłam album. Z samymi głupimi minami. Bo kto powiedział, że na zdjęciach wsadzanych do albumu zawsze trzeba wyglądać ładnie? Można zrobić głupią minę i przynajmniej jest śmiesznie!
Min nazbierało się tyle, że album nie mieści się na żadnych kółkach:
I trochę ze środka:
Tych, których tu umieściłam, szczerze proszę o wybaczenie. Ale nie mogłam prosić o autoryzacje, bo nigdy byście, się nie zgodzili...
Zwiedzałam kiedyś zdjęcia nasze rodzinne i znajome w poszukiwaniu inspiracji na coś ładnego i pomyślałam sobie, że tyle zdjęć się marnuje, bo ktoś zrobi na nim głupią minę. I zrobiłam album. Z samymi głupimi minami. Bo kto powiedział, że na zdjęciach wsadzanych do albumu zawsze trzeba wyglądać ładnie? Można zrobić głupią minę i przynajmniej jest śmiesznie!
Min nazbierało się tyle, że album nie mieści się na żadnych kółkach:
I trochę ze środka:
Tych, których tu umieściłam, szczerze proszę o wybaczenie. Ale nie mogłam prosić o autoryzacje, bo nigdy byście, się nie zgodzili...
piątek, 26 sierpnia 2011
Pudełko Kolażowe i bajki
Dawno mnie tu nie było... Wstyd. Pełno rzeczy różnych zrobiłam i teraz czekają na obfotografowanie i wsadzenie na bloga, a ja się jakoś zebrać nie mogę. No to zacznę od tego, o czym trzeba było dać znać:
Przybyło do mnie Pudełko Kolażowe pełne skarbów. Cudowne. Więc wyciągnełam z niego dwanaście skarbów:
Włożyłam dwanaście:
I wysłałam do następnej osoby. Grzeczna jestem tylko dwa dni trzymałam.
A potem wytworzyłam coś. Coś jest w sumie kartką, ale miejsca na napisanie czegoś nie ma. Za to większość pracy twórczej występuje właśnie tam, gdzie normalnie się właśnie coś pisze. Coś jest kolażową ilustracją pewnej bajki. Tylko jak pokazałam to mojemu mężowi to nie wiedział co to za bajka. Nie wiedziała również kuzynka mojego szfagra. W zasadzie jedyną osobą, która wiedziała o co mi chodziło była moja siostra... Tak czy owak, forma mi się spodobała i postanowiłam inne bajki też przerobić na kartkowe kolaże. A oto pierwsza bajka - wspomagana Kolażowym Pudełkiem:
No i widać co to jest, czy nie bardzo?
Przybyło do mnie Pudełko Kolażowe pełne skarbów. Cudowne. Więc wyciągnełam z niego dwanaście skarbów:
Włożyłam dwanaście:
I wysłałam do następnej osoby. Grzeczna jestem tylko dwa dni trzymałam.
A potem wytworzyłam coś. Coś jest w sumie kartką, ale miejsca na napisanie czegoś nie ma. Za to większość pracy twórczej występuje właśnie tam, gdzie normalnie się właśnie coś pisze. Coś jest kolażową ilustracją pewnej bajki. Tylko jak pokazałam to mojemu mężowi to nie wiedział co to za bajka. Nie wiedziała również kuzynka mojego szfagra. W zasadzie jedyną osobą, która wiedziała o co mi chodziło była moja siostra... Tak czy owak, forma mi się spodobała i postanowiłam inne bajki też przerobić na kartkowe kolaże. A oto pierwsza bajka - wspomagana Kolażowym Pudełkiem:
No i widać co to jest, czy nie bardzo?
środa, 24 sierpnia 2011
Nocnikowe poranki
Dziecko mi zasnęło dziś na nocniku.
No serio. Szósta rano, Wojtek się budzi. Na jedzenie i na kupkę. Zjadł, posadziłam go na nocnik i czekam. W zasadzie nie posadziłam tylko powiesiłam nad nocnikiem, sama przyjmując wielce wygodną pozycję rozjechanego lotosu z głową opartą na parapecie. Jako, że pozycje naprawdę była wygodna - zasnęłam. Oczywiście cały czas trzymając Wojtka nad nocnikiem. Obudziłam się w popłochu, patrzę: Wojtek śpi. W pozycji półwisząco-opartej na moich rękach, chrapie aż furczy.
Co ciekawe - jednocześnie robił kupę. Wcale mu spanie nie przeszkadzało...
No serio. Szósta rano, Wojtek się budzi. Na jedzenie i na kupkę. Zjadł, posadziłam go na nocnik i czekam. W zasadzie nie posadziłam tylko powiesiłam nad nocnikiem, sama przyjmując wielce wygodną pozycję rozjechanego lotosu z głową opartą na parapecie. Jako, że pozycje naprawdę była wygodna - zasnęłam. Oczywiście cały czas trzymając Wojtka nad nocnikiem. Obudziłam się w popłochu, patrzę: Wojtek śpi. W pozycji półwisząco-opartej na moich rękach, chrapie aż furczy.
Co ciekawe - jednocześnie robił kupę. Wcale mu spanie nie przeszkadzało...
wtorek, 23 sierpnia 2011
Sobotnio
Emilka: "W sobotę" to się mówi "in monday" czy "on monday"?
Rafał: "On monday". Tylko, że "sobota" to jest "saturday"
Rafał: "On monday". Tylko, że "sobota" to jest "saturday"
Subskrybuj:
Posty (Atom)