Temat na dziś: Woda.
Mogę śmiało powiedzieć, że między mną a moim Mężem jest chemia...
Dosłownie. Bo on jest z wykształcenia chemikiem, a ja... No może wiem trochę więcej niż to, że "chemia" pisze się przez "ch" (tyle to wie moja Siostra, a przynajmniej zawsze tak mówi), ale też niewiele. Wprawdzie w liceum byłam na profilu biologiczno-chemicznym, ale chemiczka, która w tam uczyła skutecznie mnie do chemii zniechęciła. W związku z tym w pierwszej klasie byłam z chemii zagrożona - ja, która do końca gimnazjum jechała na samych paskach...
W każdym razie chemia sobie stoi między nami. O tym, jaka noga z chemii jestem świadczy choćby to, że przy tej reakcji:
na śmierć zapomniałam, że tlen i wodór występują tylko w cząsteczkach i w związku z tym trzeba je wziąć podwójnie. Ale Żuru mnie uratował przed kompromitacją...
sobota, 13 lipca 2013
piątek, 12 lipca 2013
Domek
Pokój moich dzieci, a w zasadzie głównie mojego synka, jest jeszcze w fazie robót, ale powoli nabiera kształtów :) A ja chciałabym Wam pokazać największy z pokojowo-dziecięcych projektów, czyli domek.
Domek powstał z mojego pomysłu, a wykonali wespół w zespół Tate i Żuru. Za bazę posłużyły dwa regaliki na zabawki rodem z IKEI (jeden nasz, drugi odziedziczyliśmy po Niku) i resztki regałów piwnicznych na których trzymam książki (musieliśmy dokupić jeden dodatkowy, bo miały za mało półek. I te półki z dodatkowego dokręciliśmy do regałów, a nogi zostały wolne).
Kwiatki pod dachem (zrobionym z dwóch najwyższych ścian regałów) ja malowałam. Krzywe mordki mają, ze mnie żadna Jagodzianka, ale Wojtusiowi się spodobały. Przy okazji respekt dla Jagodzianki właśnie za te wszystkie malowane meble i szachy, ja już nigdy więcej nic na meblach malować nie mam zamiaru...
A w środku jest ławeczka, jakby zmęczone zabawą dziecko sobie usiąść chciało :)
Wojtuś był domkiem zachwycony, jak go tylko do użytku oddaliśmy. I o to chodziło!
Domek powstał z mojego pomysłu, a wykonali wespół w zespół Tate i Żuru. Za bazę posłużyły dwa regaliki na zabawki rodem z IKEI (jeden nasz, drugi odziedziczyliśmy po Niku) i resztki regałów piwnicznych na których trzymam książki (musieliśmy dokupić jeden dodatkowy, bo miały za mało półek. I te półki z dodatkowego dokręciliśmy do regałów, a nogi zostały wolne).
Kwiatki pod dachem (zrobionym z dwóch najwyższych ścian regałów) ja malowałam. Krzywe mordki mają, ze mnie żadna Jagodzianka, ale Wojtusiowi się spodobały. Przy okazji respekt dla Jagodzianki właśnie za te wszystkie malowane meble i szachy, ja już nigdy więcej nic na meblach malować nie mam zamiaru...
A w środku jest ławeczka, jakby zmęczone zabawą dziecko sobie usiąść chciało :)
Wojtuś był domkiem zachwycony, jak go tylko do użytku oddaliśmy. I o to chodziło!
Tygodniowe wyzwanie fotograficzne - lipiec, dzień piąty.
Temat na dziś: Dotyk.
Pocałunek to też dotyk, prawda? Więc dziś dla Was - pocałunki słońca na nosku jedynego choć trochę piegowatego dziecka w naszej rodzinie, mojego siostrzeńca, Mikołaja:
Pocałunek to też dotyk, prawda? Więc dziś dla Was - pocałunki słońca na nosku jedynego choć trochę piegowatego dziecka w naszej rodzinie, mojego siostrzeńca, Mikołaja:
czwartek, 11 lipca 2013
Tygodniowe wyzwanie fotograficzne - lipiec, dzień czwarty plus jeszcze trochę o inspiracjach.
Temat na dziś: Niebieski.
Czytasz tylko papierowe książki? Łał, jesteś taki hipster ^^
Strasznie mnie śmieszy ten żart odkąd ja już nie jestem hipsterem, bo dostałam w prezencie składkowym (moja Siostra, moja Musia i mój Mąż się składali) na imieniny czytnik ebooków, zwany przeze mnie Kundelkiem. I mój Kundelek ma niebieściutką okładkę, o taką:
A jeszcze co do inspiracji - pokażę Wam dziś nie coś inspirującego, ale coś w czym inspiracje zbieram:
To notatnik wielkości zeszytu, w którym zapisuję sobie wszystkie pomysły na moje mieszkanie. Zrobiłam go rok temu, kiedy mieliśmy się pierwszy raz przeprowadzać, ale dopiero teraz, jak już mieszkamy w odpowiednim mieszkaniu zaczynam go wykorzystywać. Jest w nim trochę rysunków, schematów przeze mnie na poczekaniu tworzonych, trochę notatek i teoretycznie powinny być jeszcze zdjęcia, ale jakos mi do wywoływacza nie po drodze.
W środku ma przekładki, które dzielą strony na kilka części, a każda część odpowiada jakiemuś pomieszczeniu:
Strony przeznaczone na zapiski to zwykły biały papier ozdobiony w roku makowym stemplem. Kartki są trochę mniejsze niż przekładki, żeby łatwiej było "zmieniać pomieszczenie":
Nie jest jeszcze gruby...
... ale myslę, że trochę mi posłuży, bo ja lubię zmieniać, albo raczej dopieszczać wystrój mojego domu. Więc spięłam go grubymi kółkami, żeby w razie czego dołożyć biało-makowych kartek:
No i cały jest makowy - maki robiłam wg jakiegoś znalezionego w necie tutorialu, ale zabijcie, nie pamiętam gdzie, wstydzę się...
Taki inspiracyjny notatnik to przydatna rzecz, szczególnie jak kogoś czeka przeprowadzka albo jakieś ważne wydarzenie :)
Czytasz tylko papierowe książki? Łał, jesteś taki hipster ^^
Strasznie mnie śmieszy ten żart odkąd ja już nie jestem hipsterem, bo dostałam w prezencie składkowym (moja Siostra, moja Musia i mój Mąż się składali) na imieniny czytnik ebooków, zwany przeze mnie Kundelkiem. I mój Kundelek ma niebieściutką okładkę, o taką:
A jeszcze co do inspiracji - pokażę Wam dziś nie coś inspirującego, ale coś w czym inspiracje zbieram:
W środku ma przekładki, które dzielą strony na kilka części, a każda część odpowiada jakiemuś pomieszczeniu:
Strony przeznaczone na zapiski to zwykły biały papier ozdobiony w roku makowym stemplem. Kartki są trochę mniejsze niż przekładki, żeby łatwiej było "zmieniać pomieszczenie":
Nie jest jeszcze gruby...
... ale myslę, że trochę mi posłuży, bo ja lubię zmieniać, albo raczej dopieszczać wystrój mojego domu. Więc spięłam go grubymi kółkami, żeby w razie czego dołożyć biało-makowych kartek:
No i cały jest makowy - maki robiłam wg jakiegoś znalezionego w necie tutorialu, ale zabijcie, nie pamiętam gdzie, wstydzę się...
Taki inspiracyjny notatnik to przydatna rzecz, szczególnie jak kogoś czeka przeprowadzka albo jakieś ważne wydarzenie :)
środa, 10 lipca 2013
Tygodniowe wyzwanie fotograficzne - lipiec, dzień trzeci.
Temat na dziś: Coś inspirującego.
No miałam problem. Bo jak mnie coś inspiruje to zazwyczaj znajduję to w internecie. Tak jak na przykład przybornik z dżinsowych kieszeni - zobaczyłam na pintereście i rączkami Musi uszyłam. No ale zdjęcia z internetu nie wsadzę, a jak już zrobione jest to mnie nie inspiruje do niczego, chyba że tylko do tego, żeby poukładać w nim pędzelki i nożyczki...
Na szczęście moja córka ma dziś piękne gaciorki, które zainspirowały mnie do tego, żeby nazywać ją dziś dziewczyna Tarzana!
No miałam problem. Bo jak mnie coś inspiruje to zazwyczaj znajduję to w internecie. Tak jak na przykład przybornik z dżinsowych kieszeni - zobaczyłam na pintereście i rączkami Musi uszyłam. No ale zdjęcia z internetu nie wsadzę, a jak już zrobione jest to mnie nie inspiruje do niczego, chyba że tylko do tego, żeby poukładać w nim pędzelki i nożyczki...
Na szczęście moja córka ma dziś piękne gaciorki, które zainspirowały mnie do tego, żeby nazywać ją dziś dziewczyna Tarzana!
wtorek, 9 lipca 2013
Tygodniowe wyzwanie fotograficzne - lipiec, dzień drugi.
Temat na dziś: Za oknem.
Założę się, że nikt z Was nie ma takiego widoku za oknem jak ja!
Za oknem w moim salonie widać...
... Okno sypialni!
Założę się, że nikt z Was nie ma takiego widoku za oknem jak ja!
Za oknem w moim salonie widać...
... Okno sypialni!
poniedziałek, 8 lipca 2013
Tygodniowe wyzwanie fotograficzne - lipiec, dzień pierwszy
Po pierwsze - mamy komputer. Windows osiem to porażka. Skrzynka nie jest taka zła, odkrywam na nowo uroki posiadania myszki i rolki w tejże.
Po drugie - zaczęło się dziś nowe wyzwanie fotograficzne u Uli. W zeszłym miesiącu nie brałam udziału, ale teraz powracam z nowym entuzjazmem :) Ale poleciałam banałami... No nic. Wyzwanie czas zacząć!
Temat na dziś: Twoje odbicie.
Odbicie jednoznacznie kojarzy mi się ostatnio z moją córką, która wygląda jak królewna, a beka jak facet spod budki z piwem... Ale ciężko to sfotografować, a poza tym to nie jest moje odbicie, tylko Luli.
Więc będzie inne odbicie, takie, które z kolei mojego syna fascynuje.
Ja, schowana za aparatem plus Wojtuś, odbici w Żura okularach PRZECIWsłonecznych.
Po drugie - zaczęło się dziś nowe wyzwanie fotograficzne u Uli. W zeszłym miesiącu nie brałam udziału, ale teraz powracam z nowym entuzjazmem :) Ale poleciałam banałami... No nic. Wyzwanie czas zacząć!
Temat na dziś: Twoje odbicie.
Odbicie jednoznacznie kojarzy mi się ostatnio z moją córką, która wygląda jak królewna, a beka jak facet spod budki z piwem... Ale ciężko to sfotografować, a poza tym to nie jest moje odbicie, tylko Luli.
Więc będzie inne odbicie, takie, które z kolei mojego syna fascynuje.
Ja, schowana za aparatem plus Wojtuś, odbici w Żura okularach PRZECIWsłonecznych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
