poniedziałek, 13 października 2014

Rozmowy z Synem


I
Wojtuś i Żuru wychodzą do przedszkola.
Wojtuś: A gdzie moja kurteczka?
Żuru: No przecież masz ją na sobie.
Wojtuś: Ale taka zielona kurteczka!
Żuru: No masz zieloną kurteczkę, już założyliśmy.
Wojtuś: Taki zielony bag!
Żuru: Aaaaa! Teczka!

II
Mil: Wojtek, sięgniesz, żeby zapalić światło?
Wojtuś (przejęty swym smutnym losem): Nie mogę, jestem taki za malutki...

III.
Wojtuś: Żuru...
Mil: Może "tatusiu"?
Wojtuś: Moze Paweł? Hyhy, śmiesznie.

IV
Żuru sprząta w pokoju dziecięcym.
Wojtuś: Czy mogę ci w czymś pomóc?
Żuru: Tory trzeba pozbierać...
Wojtuś: No to nie.
I poszedł...

A na zakończenie trzy słowa - najpiękniejsze - w wykonaniu mojego syna:
- marańcze, czyli pomarańcze,
- skudne, czyli paskudne
i najlepszy moim zdaniem:
- mirondon - pomidor :D

niedziela, 12 października 2014

Co nam wykropiło?

Wyzwanie z tego tygodnia ogłaszam wyzwaniem kiepskich zdjęć. Tylko Pocopotka zrobiła zdjęcia na jakimś poziomie... Na szczęście to co jest na zdjęciach reprezentuje lepszy poziom :)

Na jedynym jakościowo dobrym zdjęciu w tym wyzwaniu - kartka na Dzień Nauczyciela od Pocopotki:



Tereska zrobiła pudełko na niemowlęce pamiątki:


A u mnie powstały robocie obrazki - dwa:



Obrazki są smutne, bo nie mają jeszcze ramek, ale jakoś mi do IKEi nie po drodze. Jak będą miały ramki (i będą wesołe :D) to Wam je pokażę jeszcze raz, mam nadzieję, ze na lepszych zdjęciach.

A w tym tygodniu, na przekór niepogodzie, proponuję pobawić się deszczem! Dodajmy deszczowi uśmiechu :)

Zdjęcie wyjątkowo nie jest kradzione z Pinteresta, a zrobił je mój Szfagier.
W ramach bonusu - piosenka, bo stwierdziłam, że do każdego tematu będę dokładać trochę muzyki :) Piosenki - tej akurat - mogliście się spodziewać, ale może nie spodziewaliście się tego wykonania. A ja właśnie to wykonanie lubię najbardziej :D


Dla przypomnienia zasady:
  1. Bawić może się każdy - wystarczą dobre chęci i jakieś miejsce do publikowania: blog, facebook, pinterest itp.
  2. Wyzwanie trwa od niedzieli do niedzieli, to znaczy, że w niedzielę podaję temat, a tydzień później - też w niedzielę, robię zestawienie tego co mi nadesłałyście (poproszę o linki w komentarzach). Później, jak kogoś natchnie, to też można przesyłać, tylko automatycznie praca ukaże się w kolejnym zostawieniu.
  3. W notce podsumowującej pokazuję moją pracę (wiem, w środę mówiłam, że będę to robić w notce z tematem, ale chcę się bawić w tym samym czasie co Wy!), a także podaję następny temat.
  4. Bawimy się od dziś, aż nam się znudzi :) Temat będzie pojawiać się co tydzień. Nie ma przymusu brania udziału w każdym wyzwaniu, można w co drugim, albo jeszcze z inną częstotliwością.
  5. Jedyny wymóg co do pracy to to, by była luźno związana z tematem, poza tym może być to jakakolwiek forma sztuki lub rękodzieła, albo cokolwiek, co można nazwać kreatywnym: od form plastycznych, przez kreatywne zabawy z dziećmi i kulinaria, aż do słowa pisanego.
  6. I na koniec - standard, ale jakże ważny: umieszczamy podlinkowany banerek w notce prezentującej naszą sztukę i komentujemy nawzajem swoje prace, żeby było miło.
Miłego :D

czwartek, 9 października 2014

Nastrojowo i kuchennie

Zacznę może od tego, że nastrój mam pasujący do niektórych wierszy Tuwima, na przykład tego.

Pada napadowo, byłam wczoraj u fryzjera i nie potrafię się teraz uczesać, a rodzina wymaga jedzenia, kiedy ja najchętniej zakopałabym się pod kołdrą i oglądała seriale.

Nie poszłam pracować, z powodu zbyt bliskiej odległości od skrapowni do łóżka... Zamiast tego siedzę w jadalni, piję herbatę, słucham jak pada deszcz, patrzę na moją pustą galerię ścienną (ramki są, ale obrazków w nich jeszcze brak) i zastanawiam się jak sobie poprawić humor.

No i wymyśliła, że w końcu napiszę tę notkę, którą zaplanowałam we wtorek, a jeszcze nie miałam na nią czasu. Wszystko z tego powodu, że we wtorek właśnie spotkałam na mojej drodze piękne bakłażany...



Postanowiłam przerobić je na mussakę.

A potem, w ramach nostalgicznych rozmyślań o jesieni zastanowiłaś się czy jest jeszcze jakaś potrawa, która kojarzy mi się jesiennie i którą tej jesieni chciałbym ugotować.

Nazbierało się ich dziesięć, więc zapraszam na...

10 potraw do zrobienia tej jesieni

  1. Pierwsza oczywiście mussaka, bez której to zestawienie by nie powstało. Gotuję ją zadziwiająco rzadko, choć w sumie jest prosta i nawet moje dzieci ją jedzą... Znaczy zjadły we wtorek. Nie wiem czy miał tu znaczenie element dumy twórcy... Być może, bo dzielnie soliły, płukały i wycierały plastry bakłażana. Ważne, ze zjadły - trzeba gotować częściej!
  2. Zupa cebulowa. Jesień to w ogóle zupny czas. Problem jest trochę w przypadku zup z moimi dziećmi, ale już się przyzwyczaiłam, ze jak na obiad jest zupa to musi być coś jeszcze, bo zupą mogą wzgardzić. Tak czy owak - zupa cebulowa na jesień pasuje jak najbardziej. najlepiej w postaci kremu z grzankami.
  3. Jak jesteśmy przy zupach to następna niech będzie zupa z soczewicy. Ta jest już zaplanowana w naszym tygodniowym menu na sobotę, a muszę jeszcze wypróbować przepis podesłany mi przez Musię na zupę z soczewicy rodem z Egiptu.
  4. Dla odmiany - coś słodkiego. Marzy mi się szarlotka. Umiem piec, nawet bardzo dobrze, a w życiu nie wyszła mi taka, jaką robi moja babcia. Nie jest to kwestia niepowtarzalnego smaku powstającego tylko i wyłącznie w babcinej kuchni - raczej przepisu, który babcia postanowiła chyba zabrać do grobu, bo nawet proszona, błagana i przykupywana podaje inny (ma kilkanaście przygotowanych chyba tylko do podawania wnuczkom, bo piec się jej z nich nie zdarza...). Chciałabym znaleźć przepis, z którego wyszłaby szarlotka choć zbliżona do tamtej...
  5. Jacket Potato. Nie mam pojęcia dlaczego nigdy nie próbowałam zrobić tego dania. Jest w sumie proste, tanie i szybkie - nie wiem co stanęło mi na przeszkodzie. Tej jesieni koniecznie musi się to zmienić!
  6. Chilli con carne ostatnio jadłam jeszcze jak mieszkaliśmy z moją siostrą, czyli strasznie dawno temu. I to ona gotowała - miałyśmy podział: ja placek pasterski i naleśniki, ona chilli, mussaka i gumbo. Nie mam pojęcia czemu od naszego mieszkaniowego rozstania nigdy go nie ugotowałam. Należy nadrobić.
  7. Pasztet. Jeszcze nie wiem jaki, na pewno warzywny. Może z soczewicy. A może z czegoś innego. Z grzybkami. Ale na pewno upiekę.
  8. Kończy się lista, dochodzimy do najcudowniejszego co może tylko być jesienią czyli do dyni! Zupa z dyni - bez niej nie ma jesieni.
  9. Dynia to nie tylko zupa. Jeszcze musi być dyniowe ciasto. Albo może ciasto z dyniowym kremem?
  10. Ostatnia pozycja to też dynia. W Starsbucku dyniowa kawa pojawiła się w tym roku już we wrześniu, ale pewnie w listopadzie nadal będę miała mało, a ona stamtąd zniknie na rzecz kaw świątecznych. W tym roku zrobię sobie własny syrop dyniowy, o!
Dodalibyście coś jeszcze do mojej listy?

poniedziałek, 6 października 2014

Pomarańczowe przepraszam

Powinno być wczoraj, ale nie dałam rady. Jest dziś.

Miałam rację, ze w nas wierzyłam, bo pomarańcze to było to!

Pocopotka ulepiła z modeliny przepięknego liska:



U Rumianka znajdziemy kartkę sztalugową, zrobioną na Srebrne Wesele:


Pshoom zrobiła filcowe koraliki (dla mnie!):


A Tereska upiekła krucho-owsiane ciasteczka ze skórką pomarańczową:


Ja natomiast w tym tygodniu zajęłam się produkcją pomarańczowego zamku, razem z synem - mogliście go już oglądać tu.


A co w najbliższym tygodniu? Bierzemy na tapetę kropki!


Niezmienne zasady:
  1. Bawić może się każdy - wystarczą dobre chęci i jakieś miejsce do publikowania: blog, facebook, pinterest itp.
  2. Wyzwanie trwa od niedzieli do niedzieli, to znaczy, że w niedzielę podaję temat, a tydzień później - też w niedzielę, robię zestawienie tego co mi nadesłałyście (poproszę o linki w komentarzach). Później, jak kogoś natchnie, to też można przesyłać, tylko automatycznie praca ukaże się w kolejnym zostawieniu.
  3. W notce podsumowującej pokazuję moją pracę (wiem, w środę mówiłam, że będę to robić w notce z tematem, ale chcę się bawić w tym samym czasie co Wy!), a także podaję następny temat.
  4. Bawimy się od dziś, aż nam się znudzi :) Temat będzie pojawiać się co tydzień. Nie ma przymusu brania udziału w każdym wyzwaniu, można w co drugim, albo jeszcze z inną częstotliwością.
  5. Jedyny wymóg co do pracy to to, by była luźno związana z tematem, poza tym może być to jakakolwiek forma sztuki lub rękodzieła, albo cokolwiek, co można nazwać kreatywnym: od form plastycznych, przez kreatywne zabawy z dziećmi i kulinaria, aż do słowa pisanego.
  6. I na koniec - standard, ale jakże ważny: umieszczamy podlinkowany banerek w notce prezentującej naszą sztukę i komentujemy nawzajem swoje prace, żeby było miło.
I jeszcze raz chciałabym przypomnieć (bo wiadomo, że zasad i tak nikt nie czyta :P), że w tym wyzwaniu nie obowiązują ograniczenia czasowe, a data na banerze podana jest tylko dla orientacji - początkowa to dzień w którym ukazuje się temat, a końcowa - dzień w którym umieszczam na blogu post podsumowujący.

Jeśli ktoś ma ochotę zrobić jeszcze coś pomarańczowego, z motywem kasztanów lub gazety, coś hipisowskiego, jabłkowego albo miętowego - zapraszam i namawiam! Linki możecie umieszczać albo pod postem z aktualnym wyzwaniem, albo pod postami z odpowiednim tematem, nie ma opcji, że przegapię.

Miłego :)


piątek, 3 października 2014

Gadulsko

Lusia kończy jutro półtora roku, przydałoby się zrobić jakieś podsumowanie... Będzie więc podsumowanie z gadania.

Pierwszą dziwną rzeczą jest to , że Lula w ogóle mówi. Stanowczo wyprzedza przy tym Wojtka, który właśnie nie mówił. Bo nie. Ona mówi i to sporo, ale podobno dziewczynki zawsze mówią szybciej i więcej.

Prócz typowego dla wieku "opa", "am", "aaa", "bam", "be", "ała", "daj", "mama", "tata" i naśladowania odgłosów zwierząt (krowa, owca, koń, pies, kot, kaczka, sowa, wilk, pszczółka, rybka, świnka), Lula mówi jeszcze:

- teś (cześć),
- halo,
- łałła (ładna - o sobie!),
- baba (o babci),
- dziadzia,
- ciocia,
- Ojte (Wojtek),
- nie,
- taaaa (tak),
- okej,
- pep, pep (klep, klep - tak, ogląda Małych Einsteinów),
- ajo (jajo),
- lala
- brum (na auto),
- ziiii (samolot),
- siiii (siusiu),
- łał,
- tu i tam.

Prócz tego pojawiają się zdania typu "daj to", "cie to" (chcę to), "nie cie" (nie chcę).

I jeszcze Lulek powtarza melodie piosenek dla dzieci: Twinkle Twinkle Little Star, Baa Baa Black Sheep i Whells on the Bus. Przy piosence o gwiazdce śpiewa "łałała", o owieczce: "baa, baa", a o autobusie: "brum, brum". O jeszcze śpiewa "ija-ija-jo!" z piosenki o farmie McDonalda.

Z Wojtkiem tymczasem prowadzimy interesujące konwersacje:

Wojtek: Wągasz jak Rebecca.
Mil: A kto to jest Rebecca?
Wojtek: Taka moja kolega.
Mil: Koleżanka. A Rebecca jest ładna?
Wojtek: Taaaak.
Mil: A fajna też jest?
Wojtek: Nie.
Mil: A masz jeszcze jakiś kolegów?
Wojtek: Tak, Tobesa.
Mil: A Tobes jest fajny?
Wojtek: Tak. Zbił mnie.

Morał z tego taki, że wyznacznikiem fajności nie jest uroda, ale kontakty międzyludzkie.

czwartek, 2 października 2014

No dzięki :)

Kasia nominowała mnie do Liebster Blog Award, a co za tym idzie muszę uzupełnić 11 zadanych przez nią zdań:
  1. Za 5 lat będę… miała 32 lata.
  2. I wtedy… mam nadzieję, że nadal będę robić to co kocham.
  3. Moje (jeszcze) niezrealizowane marzenie z dzieciństwa to… te, które pamiętam - zrealizowałam. Niezrealizowane to te zapomniane, a skoro o nich zapomniałam, to widocznie nie warto było realizować.
  4. Moja największa radość z ostatniego miesiąca to… rozpoczęcie roku szkolnego, sasasa :D (wyrodna matka :P)
  5. Pierwsze skojarzenie ze słowem radość to… dzieci.
  6. Jakby niemożliwe było możliwe, to… poszłabym na koncert Pidżamy Porno. Ale właśnie przed chwilą okazało się, że jest to możliwe, bo nie wiem czy wiecie ale Pidżama wraca na scenę, Pidżama wraca na scenę, Pidżama wraca na scenę!
  7. Jeśli miałbym wehikuł czasu, to przeniósłbym się do roku… Może nie do konkretnego roku, ale gdzieś na przełom lat '60 i '70. I zostałabym hipisem!
  8. Nigdy nie szkoda mi czasu na… myślenie!
  9. Ulubiona postać z filmu… Amelie Poulain.
  10. Gdybym był czarodziejem, to… w wieku jedenastu lat dostałabym sowę z Hogwartu :)
  11. Tytuł książki, którą mógłbym napisać, albo filmu, który mógłbym nakręcić… No zabijcie mnie, nie mam pojęcia.
Nominować nie będę, bo to mnie przerasta. Tym bardziej wymyślanie pytań... Idę spać, dobranoc państwu :)


środa, 1 października 2014

Ja będę rycerzem, a Lusia księżniczką!

Wczoraj wieczorem skończyliśmy dwutygodniową przygodę z rycerzami, księżniczkami i smokami (autorstwa Evy Eriksson i Christiny Bjork):

 
Książki cudowne, napisane z humorem, przepięknie ilustrowane. Występują w wersji dla chłopców - o rycerzach:

 
Gdzie możemy przeczytać na przykład o Jerzym, który - nie wiem czy wiecie - pokonał w dzieciństwie smoka przy pomocy czerwonej farby.


I dla dziewczynek - o księżniczkach:


W tej części poznajemy między innymi Werbenę, która bała się mydła i wiewiórek, za to wcale nie bała się smoków...


Każda książka zawiera 7 opowiadań (w księżniczkowej są podzielone na dni tygodnia) i krótkie zakończenie opisujące spotkanie wszystkich rycerzy/księżniczek na przyjęciu urodzinowym.

Przez ostatnie dwa tygodnie czytaliśmy sobie te historyjki na dobranoc. Wczoraj przeczytaliśmy ostatnią, a dziś mój syn stwierdził, że on chce być rycerzem. Niewiele sie zastanawiając zaproponowałam zbudowanie zamku. Oto jak powstawał:

Przygotowania... (Papier toaletowy przydaje się do wycierania nadmiaru kleju)

Etap pierwszy - baza z kartonu. Ponieważ Wojtek ostatnio w przedszkolu ćwiczy wycinanie, poćwiczyliśmy też w domu: z wielkim zaangażowaniem obcinał co drugi ząbek w wieżach.
Dla pewności, prócz sklejenia klejem dodaliśmy jeszcze papierową taśmę. Drzewka zrobiliśmy ze zgniecionego zielonego papieru i wąskich rurek tekturowych.
I malowanie... Na pomarańczowo, bo to ulubiony kolor Wojtusia.


Zamek prawie gotowy. Z lewej strony zrobiliśmy jaskinię dla smoka :)
Ostatnie szczegóły - chorągiewki na wieżach i przy bramie.

Ta-dam! Wygląda trochę jakby miał twarz...
Jeszcze rzut z góry.

Jutro dorabiać będziemy smoki, rycerzy i księżniczki :)

A tak w ogóle to wpis ten powstał w ramach projektu Przygody z książką! Ja i dużo innych mamy będziemy prezentować różne około-książkowe tematy co dwa tygodnie przez najbliższe dwa miesiące. Zapraszam serdecznie!


http://dzikajablon.wordpress.com/2014/09/09/przygody-z-ksiazka-nowy-projekt-blogowy/