Szara od pieczarek, zielona od cukinii :)
Bo postanowiłam pochwalić się czasem na blogu com ugotowała. Nie wiem komu i po co, bo patrząc na komentarze to nikt prócz mojej rodziny tego bloga nie czyta, a oni to co ugotuje to zjadają, nie muszą o tym w internecie czytać, ale jednak. Może w przypadku braku pomysłu obiadowego kiedyś w przyszłości, jak już mi się tu nazbiera troszku przepisów, wejdę na bloga, kliknę odpowiednią kategorię i pomysł mi się sam nawinie.
No to zaczynam od zapiekanki makaronowej, szarozielonej. Szybko, łatwo i przyjemnie, dla tych co lubią warzywka. Cukinia wzięła się stąd, że jest pyszna i ją uwielbiam. A pomysł na połączenie jej z pieczarkami wzięłam z tej strony.
Potrzebne będą (na 4-6 osób, zależy jakie żarte):
- 500g pieczarek
- cukinii 5-6 sztuk (takich małych w sensie...)
- cebula (jedna duża albo dwie małe)
- ulubiony makaron, około 300g (w moim przypadku pełnoziarniste fusilli)
- przyprawy (sól, zioła - mieszanka albo co komu w ręce wpadnie)
- ser żółty, około 250g
Kroimy cebulę, pieczarki i cukinię, wrzucamy kolejno na patelnię i smażymy, przyprawiając przy okazji. Makaron gotujemy (ale nie rozgotowujemy...). Warzywka usmażone mieszamy z makaronem, wysypujemy to wszystko na blaszkę/do naczynia żaroodpornego i posypujemy po wierzchu startym żółtym serem. Wsadzamy do piekarnika, na średnią półkę i średnią temperaturę. I czekamy aż ser się ładnie rozpuści i przyrumieni. Ma mieć kolor taki pomiędzy pomarańczowym a jasnobrązowym, trwa to około 10 minut. Zaglądamy, coby nie spalić. Jak już taki jest to wyciągamy na talerze, nie przejmujemy się, że się rozwaliło i zjadamy :)
środa, 31 sierpnia 2011
wtorek, 30 sierpnia 2011
Szopingi
W hołdzie Nieobliczalnej Pani z Forum dla Durnych Matek.
Zastanawiam się czy to język polski jest tak ubogi czy to takie paniuńcie spędzające czas na forach internetowych mają tak ubogi umysł.
Zagadka: Co to jest? Idziesz do centrum handlowego i coś oglądasz, a potem kupujesz?
Odpowiedź: To są ZAKUPY.
Tak, po angielsku SHOPPING. Ale jak się mieszka w ZABRZU i rozmawia z Polkami na forum to naprawdę nie widzę powodu, żeby używać słowa angielskiego. A jak się już używa, to nie wydaje mię się, żeby należało to odmieniać przez polskie przypadki.
A jak chcecie szopingu to zapolujcie na szopy-pracze. Najlepiej między szopami. Takimi na narzędzia.
Zastanawiam się czy to język polski jest tak ubogi czy to takie paniuńcie spędzające czas na forach internetowych mają tak ubogi umysł.
Zagadka: Co to jest? Idziesz do centrum handlowego i coś oglądasz, a potem kupujesz?
Odpowiedź: To są ZAKUPY.
Tak, po angielsku SHOPPING. Ale jak się mieszka w ZABRZU i rozmawia z Polkami na forum to naprawdę nie widzę powodu, żeby używać słowa angielskiego. A jak się już używa, to nie wydaje mię się, żeby należało to odmieniać przez polskie przypadki.
A jak chcecie szopingu to zapolujcie na szopy-pracze. Najlepiej między szopami. Takimi na narzędzia.
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Trudna ta zagadka?
Poprzednia bajka to była Alicja w Krainie Czarów. Ktoś się domyślił? Jak tak to super, nie to ma następną szansę.
Kolejna bajka z przodu:
W środku:
I w zbliżeniu:
Kolejna bajka z przodu:
W środku:
I w zbliżeniu:
sobota, 27 sierpnia 2011
Album z głupimi minami
Postanowiłam się poprawić. Trzeba się kopnąć w dupę i wreszcie coś zrobić, jak powiedziała moja siostra. Bo mam potworne ilości niesfotografowanych prac, albumów, skrapów, ATCów i form dowolnych, a blog leży i kwiczy. W związku z tym teraz będzie na zmianę - raz coś nowego, raz zamierzchła przeszłość, co się już zdążyła zakurzyć, a jeszcze nie została światu pokazana. Dziś przeszłość, niech świat ogląda.
Zwiedzałam kiedyś zdjęcia nasze rodzinne i znajome w poszukiwaniu inspiracji na coś ładnego i pomyślałam sobie, że tyle zdjęć się marnuje, bo ktoś zrobi na nim głupią minę. I zrobiłam album. Z samymi głupimi minami. Bo kto powiedział, że na zdjęciach wsadzanych do albumu zawsze trzeba wyglądać ładnie? Można zrobić głupią minę i przynajmniej jest śmiesznie!
Min nazbierało się tyle, że album nie mieści się na żadnych kółkach:
I trochę ze środka:
Tych, których tu umieściłam, szczerze proszę o wybaczenie. Ale nie mogłam prosić o autoryzacje, bo nigdy byście, się nie zgodzili...
Zwiedzałam kiedyś zdjęcia nasze rodzinne i znajome w poszukiwaniu inspiracji na coś ładnego i pomyślałam sobie, że tyle zdjęć się marnuje, bo ktoś zrobi na nim głupią minę. I zrobiłam album. Z samymi głupimi minami. Bo kto powiedział, że na zdjęciach wsadzanych do albumu zawsze trzeba wyglądać ładnie? Można zrobić głupią minę i przynajmniej jest śmiesznie!
Min nazbierało się tyle, że album nie mieści się na żadnych kółkach:
I trochę ze środka:
Tych, których tu umieściłam, szczerze proszę o wybaczenie. Ale nie mogłam prosić o autoryzacje, bo nigdy byście, się nie zgodzili...
Subskrybuj:
Posty (Atom)