Album o bardzo zamierzchłych czasach, kiedy to wszystkie bohaterki były piękne i młode i studiowały. Autorka też. A teraz dwie piszą pracę magisterską, jedna jest magistrem od roku, jedna (autorka) ze studiami skończyła niekoniecznie z tytułem i w zasadzie studiuje tylko jedna. Ale co z tego, ze opisane wydarzenia to powrót do przeszłości? Historia była piękna i godna wspominania, co niniejszym robimy. Uwaga - zdjęć będzie dużo. Bo w tym albumie opisana jest historia, a historia musi mieć swoją ciągłość:
W hołdzie Orzechowi, Donie, Kindze i Ance.
piątek, 17 lutego 2012
sobota, 11 lutego 2012
Piesek
Wojtuś i Niko bawią się w pieska. Niko rzuca zabawkę, Wojtuś na czworaka za nią biegnie, przynosi i w nagrodę zostaje poklepany po głowie i pochwalony: "Grzeczny piesek" - mówi do niego Niko. A jak Wojtek odchodzi za daleko, to Niko próbuje gwizdać. Średnio mu to wychodzi, ale zawsze.
Ślicznie się dzieci bawią.
Ślicznie się dzieci bawią.
piątek, 10 lutego 2012
Kocyk
Relka: Mamusiu, kupisz mi kocyk?
Paulinuś: Przecież masz kocyk!
Relka: Ale dwa kocyki są cieplejsze...
Paulinuś: Przecież masz kocyk!
Relka: Ale dwa kocyki są cieplejsze...
czwartek, 9 lutego 2012
Owsianka staropolska według przepisu mojej mamy
Gwoli informacji - moja mama nigdy nie gotowała owsianki. Nie wiem czemu, prawdopodobnie dlatego, że nie lubi i nie będzie dzieci swoich katować. Ale dzieci lubią. I same się katują. Tytuł jest więc zaczerpnięty nie z życia jakby się mogło wydawać, ale z serialu o wdzięcznym tytule "Przepis na życie", kiedy to w jednym z pierwszych odcinków Beatka chciała ugotować dla Andrzejka pyszne śniadanie i do owsianki dodała soli zamiast cukru.
Swoją drogą - owsiankę potrafi ugotować każdy głupi. Pomijam takie ekstremalne przypadki, kiedy się pomyli sól z cukrem, no bo to się może człowiekowi zdarzyć. Ale poza tym to potrzebujemy (na jedną sporą porcję):
- szklankę mleka
- 4-6 łyżek płatków owsianych (zależy jak duże mamy szklanki)
- cukier (ilość wedle smaku)
I potem można albo sposobem "na Caffe Nero", czyli wsypujemy płatki do miski, zalewamy mlekiem i wsadzamy na minutę do mikrofalówki, albo na piechotę, czyli wlewamy mleko do garnka, czekamy aż się zacznie gotować, wsypujemy płatki i mieszamy aż zgęstnieją.
Ale sama owsianka jest meciata. Można posłodzić, wtedy jest meciata i słodka. Można posolić jak Beatka i jest nie do przełknięcia. Można też polać syropem klonowym albo wsadzić dżemu, wtedy jemy jak prawdziwi Anglicy. A można też zrobić tak:
- zanim mleko zacznie się gotować wsypujemy do niego łyżeczkę (albo i więcej) cukru waniliowego i garść rodzynek. Tedy rodzynki od mleka fajnie napęcznieją. Płatki jak zwykle po zagotowaniu mleka wsypujemy i mieszamy, żeby się nie przypaliło, aż do zgęstnienia. I mamy owsiankę waniliową z rodzynkami.
Albo tak:
- obieramy i kroimy na kawałeczki jabłko. Wrzucamy do rondelka, wlewamy troszkę wody, przykrywamy i dusimy aż zmiękną. W tym czasie gotujemy owsiankę jak zwykle, tylko mieszać trzeba na zmianę - raz owsiankę, raz jabłka. Jak jabłka będą miękkie to polewamy sokiem z cytryny i mieszamy znów. Potem wyrzucamy na talerz owsiankę i polewamy sosem jabłkowym.
No i już nie jest meciato, nie? No. I mamy pyszne śniadanie.
Swoją drogą - owsiankę potrafi ugotować każdy głupi. Pomijam takie ekstremalne przypadki, kiedy się pomyli sól z cukrem, no bo to się może człowiekowi zdarzyć. Ale poza tym to potrzebujemy (na jedną sporą porcję):
- szklankę mleka
- 4-6 łyżek płatków owsianych (zależy jak duże mamy szklanki)
- cukier (ilość wedle smaku)
I potem można albo sposobem "na Caffe Nero", czyli wsypujemy płatki do miski, zalewamy mlekiem i wsadzamy na minutę do mikrofalówki, albo na piechotę, czyli wlewamy mleko do garnka, czekamy aż się zacznie gotować, wsypujemy płatki i mieszamy aż zgęstnieją.
Ale sama owsianka jest meciata. Można posłodzić, wtedy jest meciata i słodka. Można posolić jak Beatka i jest nie do przełknięcia. Można też polać syropem klonowym albo wsadzić dżemu, wtedy jemy jak prawdziwi Anglicy. A można też zrobić tak:
- zanim mleko zacznie się gotować wsypujemy do niego łyżeczkę (albo i więcej) cukru waniliowego i garść rodzynek. Tedy rodzynki od mleka fajnie napęcznieją. Płatki jak zwykle po zagotowaniu mleka wsypujemy i mieszamy, żeby się nie przypaliło, aż do zgęstnienia. I mamy owsiankę waniliową z rodzynkami.
Albo tak:
- obieramy i kroimy na kawałeczki jabłko. Wrzucamy do rondelka, wlewamy troszkę wody, przykrywamy i dusimy aż zmiękną. W tym czasie gotujemy owsiankę jak zwykle, tylko mieszać trzeba na zmianę - raz owsiankę, raz jabłka. Jak jabłka będą miękkie to polewamy sokiem z cytryny i mieszamy znów. Potem wyrzucamy na talerz owsiankę i polewamy sosem jabłkowym.
No i już nie jest meciato, nie? No. I mamy pyszne śniadanie.
piątek, 3 lutego 2012
Głupia mina Nika
Lo siostrzeńcowe. Minimalistyczne, bo użyłam tylko gotowej ramki, jednej pieczątki i kilku dopasowanych kolorystycznie do pasiastego papieru od UHK wstążeczek:
I trochę bliżej:
I trochę bliżej:
Subskrybuj:
Posty (Atom)