Pracuję w jakiejś cyberprzestrzeni. Odkryłam to wczoraj, jak w wyniku braku godzin w mojej kawiarni pracowałam w sąsiedniej, tej samej sieci. I jak mi się nudziło!
Bo tak. Moje Nero stoi sobie grzecznie koło stacji metra, między biurowcami. I od otwarcia, aż do pory kiedy już spisuje się co się zmarnowało, bo się skończył termin przydatności do spożycia, cały czas są ludzie. Jak ostatnio pewna Chinka spytała Rosy (szefowa) gdzie w okolicy jest inne Nero, bo u nas jest za duży tłok, a ona chciałaby sobie usiąść na spokojnie, to Rosa spojrzała na nią jak na ufo, bo akurat aż cztery stoliki były wolne, a przy ladzie stało tylko dwóch klientów, kiedy normalnie kolejka sięga drzwi, a usiąść nie ma gdzie. W związku z tym nie mamy czasu się nawet podrapać, a jak komuś uda się iść na przerwę, a nie tylko zabrać przysługującego jedzenia na wynos po skończeniu pracy to jest szczęśliwy.
W wczoraj... Puste stoliki, cisza... Niby tylko dwie ulice dalej a zupełnie inny świat. A jak powiedziałam jednej z pracujących tam dziewczyn gdzie pracuję zazwyczaj to ze zgrozą w oczach odpowiedziała "o my God..."
Ale lubię moje cybernero. Przynajmniej nie jest nudno :)
czwartek, 10 czerwca 2010
niedziela, 6 czerwca 2010
Energicznie
Mil: Idziemy spać?
Żuru (mówiąc o grze mmorpg): Chciałem sobie jeszcze trochę energii porozbijać.
No i wyszło, że mój mąż woli sobie rozbijać energię w internecie niż w łóżku...
Żuru (mówiąc o grze mmorpg): Chciałem sobie jeszcze trochę energii porozbijać.
No i wyszło, że mój mąż woli sobie rozbijać energię w internecie niż w łóżku...
piątek, 4 czerwca 2010
O drapaniu
Paulinuś: Kto podrapał Mikołaja?
Mikołaj: Cicia.
Paulinuś: A co Mikołaj robił Kici?
Mikołaj: Ała.
Mikołaj: Cicia.
Paulinuś: A co Mikołaj robił Kici?
Mikołaj: Ała.
poniedziałek, 24 maja 2010
Słuchają się psiekrwie... Znaczy kocie.
Borys, kot mój ma ostatnio dziwny zwyczaj spania w przedpokoju - albo na butach, albo w progu łazienki.
Idę wczoraj wieczorem się kąpać, mijam go i mówię:
- Borys, nie śpij tu. Idź do łóżka. Zagrzejesz mi miejsce.
A on się podniósł i poleciał do mojego łóżka. Dobrze ten mój kot wychowany.
Poza tym zostaliśmy w nocy zaatakowani przez balony. Balony przynieśliśmy wczoraj z pikniku, takie z helem w środku. Borys cały dzień usiłował je sobie upolować, ale niestety z racji tego, że były nahelowane to wisiały pod sufitem i miały dla Boryska za krótkie sznureczki. Nocą straciły wysokość. A Borys na tym zyskał. I związku z tym balony rzuciły się mnie i Żurowi na twarze. Normalnie czad. Albo raczej hel.
sobota, 15 maja 2010
O gryzieniu
Rafał gryzie kota.
Mil: Nie gryź go!
Rafał: Ale on ma udko.
Mil: Ty też masz.
Rafał (ze smutną minką): Ale mnie nikt nie chce gryźć...
Obiad
Ugotowałam obiad dziś. Nie powinno być to dziwne, zważywszy, że obiad je się zazwyczaj raz dziennie, a jednak jest, bo jak ostatnio miałam ugotować obiad, to miałam opóźnienie dwudniowe. Dziś miałam ugotować na dziś i ugotowałam, udało mi się w terminie.
Na obiad był indyk w sosie reggae. Sos reggae bierze się ze słoika, więc żadna trudność. Fajnie mi się gotowało, w trakcie zastanawiałam się czy obiad w stylu punk robi się z tego co uda się wywalczyć na śmietniku i czy na obiad dla metala odpowiednia byłaby pieczeń z kota.
Potem przyszło do konsumpcji. Po pierwszym kęsie uzbroiłam się w dzbanek z wodą. Potem usłyszałam niezwykle cichutkie i jakby zachrypnięte "Miluuuu..." z drugiego pokoju, więc mojej siostrze też dostarczyłam wody. Mężowi smakowało. Lubi ostre. Wymiękł dopiero pod koniec.
Nie miałam pojęcia, ze reggae to AŻ TAK ostra muzyka...
piątek, 7 maja 2010
Stary...
Żuru poszedł do sklepu. Miał dłuuuugą listę zakupów, więc wziął kostkę (w sensie taki plecak - dopisek dla niezorientowanych)
Żuru wrócił. Z kostki wyciągnął miedzy innymi cztery butelki mleka, każda ponad dwa litry.
Żuru: Starzeję się...
Mil: ???
Żuru: W kostce się nosi piwo a nie mleko!
Subskrybuj:
Posty (Atom)