Postanowiłam wziąć udział i zrobiłam już nawet pierwsze zdjęcie :) Jest to wypadkowa tego:
![]() |
Na razie lecę od początku... |
![]() |
Tu pozwoliłam sobie dorobić kwadraciki, żeby móc odhaczać, to co już sfotografowałam. |
Będzie więcej :) #wiosnazjestrudo
![]() |
Na razie lecę od początku... |
![]() |
Tu pozwoliłam sobie dorobić kwadraciki, żeby móc odhaczać, to co już sfotografowałam. |
Moja siostra kupuje gazety. Magazyny typu Twój Styl albo Zwierciadło. Czyta je, a potem przerabia na pojedyncze zdjęcia i napisy. A potem z nich kolażuje. A jak potrzebuję jakiegoś obrazka albo napisu to na pewno go u niej znajdę, a ona nie jest chytra i sie dzieli. Ale zwykle przed pocięciem taka gazeta trafia do mnie, żebym sobie też poczytała... i ginie.
I właśnie wczoraj znalazłam taką zaginioną gazetę. Zwierciadło z maja 2014. I przeczytałam tam wywiad z panią Julią Cameron, autorką książki Droga artysty. Książki nie czytałam, ale z wywiadu dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy.
Autorka radzi w tej książce jak obudzić w sobie kreatywność. Jej tok rozumowania bardzo mi sie podoba - nie tylko twierdzi, że każdy ma w sobie pokłady kreatywności, które musi tylko odkryć, ale też, że tworzenie jest boskim pierwiastkiem w człowieku. Prócz tego bycie artystą to dla niej nie tylko komponowanie czy malowanie obrazów, bo twórczość może przejawiać się w każdym aspekcie życia i "kreatywnym projektem może być rodzina, dom, własny biznes - albo po prostu życie."
Julia Cameron poleca trzy proste ćwiczenia, które mają pomóc w obudzeniu kreatywności: dziennik poranny, artystyczna randka i spacerowanie.
Spacerowanie ma na celu dotlenienie mózgu i stworzenie miejsca i czasu potrzebnego na przemyślenie konkretnych rzeczy lub znaleznie nowych pomysłów. Prócz tego, wg niej, angażujac ciało docieramy to innych poziomów świadomości, które przy braku aktywności są uśpione. Spacerować najlepiej jest codziennie, a co najmniej dwa razy w tygodniu.
Dziennik poranny to codzienne pozbywania się nadmiaru myśli. Podobno trzeba zapisać trzy strony dziennie, ręcznie, najlepiej rano. Moim zdaniem pora nie jest najważniejsza, ważniejsze jest czy ma się wtedy spokój. Ja rano bym tego spokoju nie miała, więc wybrałbym inna porę. Co do wymaganej objętości to myślę, że chodzi raczej i to, żeby się rozwinąć, a nie pisać kilka zdawkowych zdań.
Trzecim ćwiczeniem jest artystyczna randka. Polega to na tym by raz w tygodniu zabrać samego siebie w jakieś przyjemne miejsce. Po to, żeby odkryć coś nowego, ale też po to, żeby polubić być ze sobą. Jak to ona mówi: żeby zakochać się w sobie. Dlatego też nie można na taką randkę iść z kimś, żeby nie skupiać się na nikim innym tylko na sobie.
Ja nie mam problemów z brakiem kreatywnosci. Mój problem jest dokładnie przeciwny: mam tyle pomysłów ze nie wiem za co się zabrać, przez co sie zniechęcam i nie robię nic tylko wymyslam nowe rzeczy. Ale postanowiłam sprawdzić, czy ćwiczenia te, w zasadzie mające na celu uporządkowanie umysłu, nie pomogłyby mi troche opanować mojej nadkreatywnosci.
Postanowiłam zatem wyprobowac: codzienne pisanie, samotne spacery i wyjścia na artystyczne randki, choć te ostatnie niestety tylko raz lub dwa razy w miesiącu, bo na cotygodniowe mam za dużo małych dzieci. Wyzwanie podejmuję na razie na trzy miesiace, a co dalej to się zobaczy. Mam nadzieje na opanowanie mojego rozpasanego Wena, a przy tym zwiększenie ilości dokończonych, a nie tylko wymyślonych lub zaczętych projektów.
Zachęcam Was do przyłączenia się, zarówno jeśli chcecie swoją kreatywność obudzić, jak i uporządkować. Moje wrażenia, postępy i nowo odkryte rzeczy będę w miarę możliwości opisywać na blogu, bo to bardzo mnie mobilizuje :)