W sensie bliźniacze LO do tego.
W sumie to bliźniaczy jest tylko tekst i ludzie na zdjęciach, reszta zmieniona. Bo mój Doń zażyczył sobie kopii, ale ja nie lubię robić dwa razy tego samego, więc zrobiłam drugi o nas, z tekstem tym samym, który najlepiej chyba naszą przyjaźń opisuje. Poza tym, poprzedni był bardziej punk-rockowy, a ten jest reggae - bo oba te gatunki są jak najbardziej "nasze", i gdybym jeden z nich pominęła, to poczułby się niedowartościowany. Gatunek w sensie. Muzyczny.
Tak czy owak (zawsze Nowak), oto wersja druga, niekoniecznie poprawiona, Dony i mnie.
Przy okazji ten skrap jest odpowiedzią na wyzwanie o lustrzanym obliczu. Bo tak, Dona i ja to jeden mózg w dwóch głowach, połączonych przez słuchawki. Teraz na odległość nam się połączenie trochę przedłużyło i musiałyśmy użyć sieci, ale nadal istnieje!
Okej, Doń, które wolisz?
świetny! czaderska kolorystyka! kojarzy mi się z odpływem na falach muzyki :)
OdpowiedzUsuńSuper pozytywnie! :D
OdpowiedzUsuń