piątek, 13 września 2013

Każda okazja dobra, żeby się pochwalić...

Temat na dziś: Na biurku

Ja nie mam biurka. Biurko ma mój mąż, stoi na nim komputer i możecie je zobaczyć tu.

Ja mam za to skrapownię. I to jaką! A ponieważ każda okazja jest dobra, żeby się pochwalić to się będę chwalić - szczególnie, że wczoraj akurat na niej posprzątałam, bo goście mają przyjść. Zwykle panuje tam raczej - hm, hm... - twórczy nieład, że tak użyję metafory, choć bardziej pasowałoby kolokwialne określenie przybytku rozkoszy. Albo będę chwalić raczej twórców, znaczy mojego Ojca i Męża.


Skrapownia ma wysokość stołu barowego - w zamierzeniu po to, żeby mi dzieci nie kradły nożyczek i innych niebezpiecznych przedmiotów, co oczywiście jest bez sensu, bo mój Syn po a) potrafi wejść na barowe krzesełko (zejść już nie potrafi), a po b) nawet jakby nie potrafił to zawsze są inne krzesełka i wystarczy je przysunąć i na nich stanąć. Na szczęście Syn grzeczny jest i jak zabraniam ruszać niebezpiecznych przedmiotów to nie rusza. Zadowala się guziczkami, którymi daję mu się pobawić jak skrapuję. I tu przydaje się wysokość barowa, bo on bawi się siedząc na jedynym barowym krzesełku, a mnie na stojąco obok niego też jest wygodnie. No i szybciej polecę do Luli jakby czegoś (mnie) potrzebowała jak stoję niż jakbym siedziała, prawda. Wojtuś po prostu dba o młodszą siostrę.


Nad blatem skrapowni wisi tablica magnetyczna obramowana przybornikiem dżinsowym (projekt - ja, wykonanie - Musia). To "Łał" to nie jest zachwyt nad moją pracownią, tylko kupiłam sobie kredę i sprawdzałam czy naprawdę da się nią pisać po tych magnesach co sobie kupiłam wcześniej... Dało się.

No i przechodzimy do sedna, czyli do tematu dzisiejszego:


Na blacie stoja (kolejno od lewej):
- kieliszek, który służy mi jako świecznik,
- pin-upowy kalendarz, z którego kartki odrywam średnio raz na miesiąc bo tak często mi się przypomina (ale przynajmniej mam dużo ładnych obrazków teraz!),
- trampki po misiu, które dostałam od Siostrzenicy mojej, a które służą mi do przechowywania długopisów i ołówków,
- pudełko oklejone dżinsem (żeby się nie żarło z resztą wystroju), zawierające wszystkie małe rzeczy typu temperówka, gumka do mazania i spinacze.

13 komentarzy:

  1. cudny jeansowy przybornik! Musia mistrzyni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te trampki i dżinsowe kieszonki na przydasie podręczne rekompensują małą ilość miejsca. Fajnie masz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tam jest dużo miejsca!

      Usuń
    2. moje łokcie potrzebowałyby więcej ;)

      Usuń
    3. Więcej niż Mila? Niemożliwe ;)

      Usuń
  3. Super miejsce i jak ładnie wszystko wygląda :) o porządku nie wspomnę - pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządek to tylko na intencje gości, zwykle wygląda tam zupełnie inaczej.

      Usuń
    2. Nieważne jak wygląda, ważne, że wiesz co gdzie leży.

      Usuń
    3. Dokładnie istotne że wiesz gdzie co jest :))

      Usuń
  4. I teraz nie wiem czego Ci zazdrościć? Czy samej scrapowni czy zdolnego Ojca i Męża, czy pomysłu ogólnie? :)

    OdpowiedzUsuń

Powiedz mi co o tym myślisz :)