Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 52 niedziele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 52 niedziele. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 czerwca 2013

Niedziela szesnasta - wielki powrót

No nie jestem z siebie dumna - projekt zaczęłam rok temu, a dotychczas udało mi się zrobić 15 niedziel... Może za jakieś pięć lat zrobię zdjęcia 52 różnym zestawom ubrań.

Tymczasem - zestaw dzisiejszy, brązowo-niebieski:

Bluzka - Fusion, żakiet - odziedziczony po siostrze, dżinsy - chyba New Look, ale nie pamiętam, sandały - Clarks, korale - dostane od rodziców. Na drugiej ręce pierścionek, który zgarnęłam Paulince do zdjęcia, bo stwierdziłam, że mi pasuje, ale i tak go nie widać...


A w ramach bonusu - zachustowana Lusia w kapelutku. Poskromiłyśmy chustę kółkową :)



P.S. Na slocie Maleo, Armia i Marika. Buczę. Mam nadzieję, ze w przyszłym roku się organizatorzy postarają, bo to moja ostatnia szansa! Potem już niestety w lipcu to będę dziecko do szkoły prowadzić. Znaczy do przedszkola, ale zawsze.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Trzy w jednym czyli ja i dwie niedziele: czternasta i piętnasta.

Się mi nazbierało...

Przede wszystkim zaczęło się nowe wyzwanie u Uli:


I dziś dzień pierwszy: Ty, czyli ja.

A do tego mam zaległe niedziele (nooo, mam zaległych kilka niedziel, ale opornie mi one idą...), wiec postanowiłam połączyć przyjemne z... przyjemnym i moje niedziele, jako, że najaktualniejsze ze zdjęć w moim posiadaniu, uznałam za dobre zdjęcia na zadany temat.

Więc: niedziela czternasta - na czarno i na brązowo:

Bluzka - New Look, spodnie - H&M, żakiet i apaszka - odziedziczone po siostrze, glaniki - Steel.
I niedziela piętnasta:

Bluzka ta sama - jakoś tak wyszło, tym razem po siostrze odziedziczona spódnica, kolczyki dostane pod choinkę, rajstopy w pięknym kolorze - Primark, buty - Deichmann.


Coraz to mnie więcej... Cóż - uroki ciąży.

niedziela, 2 grudnia 2012

Niedziela dwunasta - kawiarniana - i trzynasta - na nietoperza :)

Jak łatwo było przewidzieć - cały tydzień nie udało mi się zrzucić z aparatu zdjęć z poprzedniej niedzieli. Dlatego dziś postanowiłam zrobić to od razu - jeszcze w niedzielę. Bo inaczej znów przeciągnęłoby się do następnego tygodnia, jak znam siebie...

Dlatego dziś mamy kumulację - niedziele dwunastą i trzynastą razem.

Dwunasta jest kawiarniana - dziecko mam chore (do nadal), więc do kościoła chodzimy z Żurem na zmianę - tydzień temu była jego kolej. Ale, żebym w domu nie uświerkła, urwałam się w poprzednią niedzielę na małe zakupy filcowe z Siostrą. No więc zdjęcie jest:

Tunika pożyczona od Wioli, leginsy - Primark, kolczyki - Vauxhall Market, glany - sklep w Rybniku, który dawno nie istnieje (mają 6 lat!), ale Steele :)



Niedziela trzynasta już jest kościołowa - bo dziś na mnie wypadło :)

Bluzka - Matalan, ciążowe dżinsy - New Look, buty - Clark, chustka - Camden Town, kolczyki - Bijou Brigitte. 

No i się udało - niedzielna notka w niedzielę :) Mam nadzieję, że już tak zostanie!

poniedziałek, 19 listopada 2012

Niedziela jedenasta - wróciłam! I coś na dobry początek tygodnia.

Chciałoby się rzec - nareszcie!Tak, wreszcie znów chodzimy do kościoła i nie muszę butów ściągać, to i ubrać mi się chce. Coś czuję, że mój projekt będzie trwać nie rok, ale co najmniej dwa lata, bo mi regularność siada.

Ale nic to - jest niedziela, jest i stylizacja. Zdjęcie ruszone, bo nie można z lampą robić, a ciemno było. Ale co ma być widać to jest:

Sukienka dostana od siostry, buty takoż. Rajstopy - Primark, chustka - Camden Town, kolczyki tak stare, że najstarszych górali pamiętają.

A na dobry początek tygodnia proponuje odsmażane naleśniki z musem jabłkowym i (prawdziwe!) kakao :)


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Trzy niedziele w kupie - ósma, dziewiąta i dziesiąta!

Wbrew pozorom nie chodzi tu o długi weekend, który tak zwykł nazywać mój protoplasta, tylko o to, że z powodu braku internetu, przeprowadzki i takich tam nazbierały mi się aż trzy zdjęcia niedzielno-ubraniowe. Albo może tylko trzy bo powinno ich pięć być. No ale jedną niedzielę - tę następnego dnia po przeprowadzce - spędziłam w Ikei ubrana w to co mi się akurat udało znaleźć i nie było to zbyt wyszukane (w metaforycznym znaczeniu oczywiście, bo dosłownie to było właśnie takie - wyszukane pomiędzy workami i kartonami), a jedną spędziłam w łóżku, bo mi się nie chciało nic. Więc moje, postawione samem sobie wyzwanie się przedłuży, o conajmniej kilka tygodni.

No ale dosyć gadania. Wszak to notka zdjęciowa powinna być.

Niedziela ósma - znów czarno-czerwona:

Bluzka - Primark, spódnica i bolerko - taki jeden sklep na Peckham, co nie wiem jak się nazywa, buty - Clarks.

Dziewiąta niedziela - "czy ja aby na pewno nie mam za krótkiej spódnicy?" "Głupia jesteś!"

Sukienka - Esprit, jaczka - od Musi dostałam, buty (ślubne!) - Aldo.

I wreszcie ostatnia, wczorajsza, dziesiąta niedziela. Tak, znów obcięłam włosy i wreszcie jestem zadowolona. Tak, jestem w ciąży - to jest ta tajemnicza zmiana stanu fizjologicznego z poprzedniej notki. Co ciekawe - to jest dopiero 8 tydzień, a wyglądam... No tak:

Szarawary i torba - Camden Town, bluzka - Primark, sandały - Clarks.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Niedziela siódma - nowa fryzura i dużo szmaty

Spódnica fioletowa - moja ulubiona. Składa się z takiej ilości szmaty, że jak chodzę po schodach to sobie muszę całą zbierać w tobołek wielkości piłki plażowej mniejszej, inaczej bym się zabiła jak nic. Kurtkę zaś musiałam pożyczać, bo nie mam wyjściowego ubrania czarnego, bo muszę zmienić niezwłocznie. I do kompletu kolczyki-zegarki, com je kiedyś od Siostry w prezencie dostała i teraz jak je zakładam to się nimi wszyscy zachwycają - no jest czym, to fakt.

A poza tym włosy obcięłam. Znaczy nie ja tylko najfajniejsza Pani Fryzjerka. Ładnie?
Spódnica - Allego, bluzka - Primark, kurtka Reli, sandały - TKMaxxx, kolczyki - Allegro.

wtorek, 3 lipca 2012

Niedziela szósta - w nosie mam kolory ziemi.

Znaczy niekoniecznie mam w nosie, ale na sobie. Zestaw stanowczo jeden z moich ulubionych, odświeżony nowymi, dostanymi od Siostry koralami zielono-brązowymi. Lubię to!

Bluzka - Primark, spódnica - Camden, korale - Morrisons

A w ramach gratisu - zdjęcie wprawdzie rozmazane, ale urocze: ja i prawie jak bliźniaki, Wojtuś&Lila:



poniedziałek, 25 czerwca 2012

Niedziela piąta - nasz kolor czarno-czerwony

Albo arszenik i stare koronki. Arszenik to chyba był w powietrzu - pogoda się strasznie nie mogła zdecydować. Wyszłam z domu w kurtce i szaliku, a wracając po trzech godzinach zastanawiałam się czy jest jeszcze coś co mogłabym zdjąć, ale mimo, że to Camden to chyba w samym staniku nie czułabym się zbyt komfortowo. Natomiast bluzka koronkowa, com ją w spadku po siostrze odziedziczyła występowała w roli starych koronek. Aczkolwiek taka znowu stara nie jest, jeszcze się nieźle trzyma :) A co do koloru to stanowczo moje najulubieńsze połączenie, chociaż jakieś takie... PRLowskie. Ale mam sentyment do PRLu, może dlatego, że go na własnej skórze nie doświadczyłam. Na pewno dlatego. Ale już zdjęcia, nie będę bez sensu ględzić.

Mil czarno-czerwony, pod Zamkiem Piratów:

Spodnie - George, bluzka - dostana od Siostry, kurtka - pożyczona od Siostrzenicy, szalik - Camden, buty - Clarks.

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Niedziela czwarta - sandały ze stalkapą

Wczoraj główną rolę grały moje nowe sandały - piękne, wspaniałe, cudowne... i obcierające okrutnie. No ale się przemęczyłam do pewnego momentu (znaczy do wyjścia z kościoła), a potem zmieniłam na takie nieobcierające. Ale zdjęcia jeszcze robiłam w tych jedynie słusznych sandałach!

Spodnie i bluzka - H&M, jaczka - Gekko, sandały - TKMaxxx, kolczyki - ten sklep co nie pamiętam jak się nazywa...
Rzeczone sandały ze stalkapą.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Niedziela trzecia - wycieczkowa

Dzisiaj stanowczo bez polotu, bo mieliśmy niedzielę niekościołową, za to wycieczkowo-parkową. A na wycieczke, jeszcze do tego do parku, gdzie się człowiek  miał zamiar z aparatem po glebie tarzać najlepiej, mimo wszystko, dżinsy.

Koszulka - Primark, Koszula H&M, dżins, zabijcie, nie wiem, buty - TKMaxxx.

niedziela, 3 czerwca 2012

Niedziela druga - ciążowo-nieciążowa sukienka

Wiało strasznie i się okrutnie rozczochrałam. Nic to. Postanowień należy dotrzymywać. To dotrzymuję. Na zdjęciu sukienka, która wcale a wcale nie jest ciążowa, ale kupiłam ja sobie w ciąży będąc i tylko w ciąży w niej chodziłam. Plus szalik oczywiście. Stwierdziłam ostatnio, że jestem uzależniona od szalików. Czy to znaczy, że jestem hipsterem? Chyba nie, bo organicznie nie znoszę Starsbucka...


Na górze sukienka wygląda tak:

Sukienka - Matalan, buty i żakiet wydębione od Siostry, szalik - ulice Londynu, kolczyki, których nie widać - tak stare, że nie pamiętam skąd je mam.

niedziela, 27 maja 2012

52 niedziele: Niedziela pierwsza - maki.

To jest doświadczenie. Mam zamiar sprawdzić, czy mam na tyle wyobraźni, żeby przez rok, co niedzielę ubierać się inaczej. Tak - wyobraźni, bo tu nie o ilość ciuchów chodzi, a o to, żeby tę ilość ubrań którą się ma użytkować tak, żeby nie było nudno. Dlaczego akurat niedziela? Bo w niedzielę się wychodzi. A w normalny dzień to niekoniecznie, można być leniem.

Tak czy owak - zaczynam makami.

Spódnicę uszyła Musia, maki wytworzyła Moja Siostra Królewna. Bluzka i okulary - Primark, robiąca za pasek chustka - Camden Town, o ile dobrze pamiętam, sandały - Clarks, ważne, że made in Africa i z czerwoną wstażeczką. Kolczyki - jeden fajny sklep z biżuterią, co nie pamiętam jak się nazywa.
Nie, nie mam zamiaru zostawać szafiarką, choć cenię je i podziwiam.