niedziela, 27 stycznia 2013

O różnicach między matką a ojcem

Po raz pierwszy od nie-pamiętam-kiedy byłam dziś na zakupach. Głównie po buty dla mojego Synka, który znów urósł. Dziwne, nie? Jak to się dzieje, że te dzieci tak szybko rosną? No i kupiłam mu buty - dostał pierwsze w życiu trampki. Znaczy - jak był całkiem malutki to też miał buciki trampkopodobne, ale te teraz to są regularne trampki nad kostkę. Krój, przeszycia i wszystko. Niedługo kupimy mu glaniki :)

Ale ja nie tym miałam.

Prócz trampków dla Wojtka (który, jak się chlapnie, to mówi "Wojtek"! Całkiem wyraźnie, paskuda jedna!), kupiliśmy też sukienkę na błogosławieństwo (rozmiar "tiny baby", biorąc po uwagę wymiary Wojciecha po urodzeniu...) i pajacyki dla Lusi (odpowiednio większe, bo te malutkie już mamy).

No i o tym miało być. Bo ja, matka, weszłam do sklepu, w zasadzie po coś innego i, żeby sobie pomaszkiecić, wybrałam Córce kompletnie niepraktyczną, za to piękną i cudowną, dżinsową sukienkę. Natomiast Żuru - ojciec, w celu pomaszkiecenia wybrał pajace. A pajace to konieczność. No nie potrafiłam tego zrozumieć.

Moja Musia uważa, że ja mu nie pozwoliłam ich kupić i dopiero Ona musiała interweniować. A mnie tylko chodziło o to, że, skoro mamy już wystarczającą ilość pajacyków w dwóch pierwszych rozmiarach, to następne można kupić dopiero za jakiś czas, jak już nam dziecię podrośnie. A Żuru się nimi autentycznie zachwycił!

No fakt, śliczne są. Ale, żeby aż w takich zachwyt wpadać nad pajacykami w trzypaku? Jakoś nie pamiętam, żeby robił co takiego, jak się miał Wojtuś urodzić... Znaczy co - już jest tatusiowa córeczka?

5 komentarzy:

  1. Jeszcze się nie urodziła, a już Wojtusia zdetronizowała... zaraz... Wojtuś żadnego tronu nie miał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma tron - taki zielony, z Ikei :P

      Usuń
    2. ...i to jest męski Tron jak mniemam...

      Usuń
  2. dobrze, ze Wojtus tego nie czyta :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli to miałoby tak działać, moja córka, naga, bo nie ubrana przez ojca od czasu życia płodowego, byłaby przylepą mamusi. A tak jest przylepą mamusi, na którą z uwielbieniem patrzy tatuś. Bo tatuś jest od rozrzewniania się, a mamusia od reszty... Chyba w jakiś dziwny układ się wdałam.

    OdpowiedzUsuń

Powiedz mi co o tym myślisz :)