piątek, 19 września 2014

Bez czego nie mogę żyć?

Dziś ostatni dzień wyzwania u Uli :) Ma być fotograficznie i niezbędnikowo, czyli zdjęcie tego, bez czego nie da się żyć.

Nie ma takiego przedmiotu bez którego nie umiem żyć. Spokojnie mogłabym normalnie funkcjonować bez telefonu czy komputera, nawet zegarka. Rzeczy materialne nie są mi niezbędne, natomiast to, że nie mogę żyć bez mojej rodziny jest dość oczywiste, zatem... Bez czego się nie da?


To zdjęcie jest symboliczne (dlatego takie zamglone, haha). Herbata jest symbolem świętego spokoju, bez którego nie potrafię normalnie funkcjonować. Herbata: ciepła - nie gorąca i nie zimna, to przy dwójce małych dzieci luksus. Dlatego ustanowiłam w moim domu prawem matki codzienne "pół godzinki bez rodzinki" (które czasem się przedłuża, ale w nazwie jest pół godzinki, bo to minimalny czas trwania), kiedy dziećmi zajmuje się tatuś, a ja mogę sobie posiedzieć w ciszy (względnej) i samotności (też względnej), mieć święty spokój i napić się ciepłej herbaty.

Jeśli w ciągu całego dni takiej chwili nie ma - wieczorem gryzę.

___________________

Gwoli informacji dla koleżanek, które biorą udział w moim cotygodniowym wyzwaniu kreatywnym (lub chciałby się przyłączyć) - zmienimy dzień na niedzielę, tak jak miało być pierwotnie, bo ja w piątki się nie wyrabiam. A gazety poszły w ruch?

6 komentarzy:

  1. A ja nie wiem bez czego nie mogę żyć…
    A że zmieniasz na niedzielę to ja się cieszę, bo te piątki to strasznie trudne są dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dla mnie też, się okazało.

      Usuń
  2. Jak nasi chłopcy byli mniejsi, też miałam problem aby wypić herbatę, ponieważ nie umiem pić gorącej, a zimna mi nie smakuje. Robiłam herbatę, przegapiałam odpowiedni moment i zawartość filiżanki lądowała w zlewie. Mąż się denerwował, że ja nie piję herbaty, tylko ją robię - nie wiem czemu Go nie uświadomiłam, że gdyby przez chwilę to On zabawiał dzieci to ja bym tą herbatę chętnie wypijała… :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja w ciągu dnia też tak mam: robię, czekam aż ostygnie, a potem wylewam zimną i robię następną... Ale odkąd wprowadziłam nakaz zabawy z tatusiem to jakoś się chociaż jedną udaje... Bo wcześniej odpalałam herbatę od herbaty.

      Usuń
  3. a ja własnie piję herbatę czytając Twój post :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wspaniały zwyczaj! ja też herbaciara jestem i zimnej nie tknę :) więc dobrze Was rozumiem,

    OdpowiedzUsuń

Powiedz mi co o tym myślisz :)